Zosia i Paweł

zakochani / portret / emocje

Nic nie wyzwala u fotografa takiej niepewności jak uwiecznianie na zdjęciach kolegi z branży 😉 . Jeśli dołożymy do tego jeszcze kruchość charakterystyczną dla sesji opowiadających o miłości, robi się z tego nie lada wyzwanie!

Z Pawłem znamy się już lata. Bardzo lubię jego bystre oko i charakterystyczny styl reportażu. To w pewnej mierze dzięki niemu sama odważyłam się zagłębić w te, nieznane mi wcześniej, rejony fotografii.
Poczułam się ogromnie wyróżniona, kiedy poprosił mnie o wykonanie sesji za swoją drugą połówką.

Wraz z nadejściem pierwszych słonecznych dni spotkaliśmy się w niedużej szklarni. Tam też pierwszy raz poznałam Zosię… Wiem, że dziewczyna obawiała się sesji i jej efektów, jednak za sprawą aury, miejsca i ogromnej miłości, która plotła niemal widoczne sieci między nimi, powstałe kadry zachwyciły nas wszystkich.

Po cichu przyznam się, że strasznie przeżywam każdą tego typu sesję. Czasem patrząc w wizjer aparatu, wzruszam się do łez.

Tak było i tym razem… Jak tu nie kochać tej pracy?


Owoce dojrzewają w słońcu, ludzie zaś w świetle miłości.